czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział I.

Obudziłam się baaardzo wcześnie. Było dopiero wpół do piątej. Ale dla mnie to norma. Potrafię wstać nawet wcześniej. A dlaczego?? Po prostu lubię patrzeć, jak słońce zaczyna swą wędrówkę po niebie. A skoro jest lato, to stanie się to wcześnie. Szybko więc wyskoczyłam z łóżka i pognałam do łazienki wcześniej biorąc z szafy to:














Wzięłam szybki prysznic, wytarłam się oraz założyłam wcześniej przygotowane ciuchy. Pewnie spytacie się, czemu się nie umaluję. Odpowiedź jest prosta. Nienawidzę się malować. Stawiam na naturalność. Problem?? Nie mój, tylko Wasz.
Ale wracając. Wysuszyłam jeszcze tylko szybko włosy, uczesałam się i wybiegłam na balkon (w moim pokoju), z którego było już widać pierwsze promyczki biegnące w moim kierunku. O tak, to było moje ukochane zajęcie.
Lecz... Gdy patrzyłam na wschód słońca, wracały do mnie piękne, ale również bolesne wspomnienia.
Zawsze o świcie rodzice budzili mnie i Van grając piękną melodię. Tata grał na gitarze, a mama na keyboardzie. Teraz bardzo mi tego brakuje. Ale zawsze mogę się z nimi zobaczyć w moich snach. Znów ich przytulić i usłyszeć "Kocham Cię, Słońce". Taak. Mama zawsze tak do mnie mówiła. Nie przeszkadzało mi to. A wręcz przeciwnie, uwielbiałam, gdy mnie tak nazywała.
Teraz, wraz z wspomnieniami przychodzą również łzy. I tak też było tym razem. Rozpłakałam się jak mała dziewczynka. I w tym stanie znalazła mnie Vanessa.
- Heej, mała. Co się stało?? - po co o to pyta? Spojrzałam na nią ze zdziwieniem. - Rodzice, prawda? - pokiwałam tylko głową.
Wiedziałam, że zrozumie. Jej też nie było łatwo. Sama musiała nas utrzymać i jeszcze wychowywać płaczliwą siostrę.
- Przepraszam... - szepnęłam.
- Za co??
- No bo... Jestem taka niedojrzała. Sprawiam Ci same kłopoty. - nie no!! Jeszcze bardziej się popłakałam... Geez. Dlaczego choć raz nie mogę być twarda??!!
- To nieprawda. Tęsknisz za rodzicami. Ja też. Ale staram się być twarda, byśmy mogły żyć w miarę normalnie. Ty jesteś młodsza, okazujesz więcej emocji. To normalne, że płaczesz. I wcale nie sprawiasz mi kłopotów. - wow. Tego się po mojej siostrze nie spodziewałam. Ale podniosła mnie tym na duchu.
- Dzięki Van. Jesteś najlepszą siostrzyczką pod słońcem. - powiedziałam po czym przytuliłam ją baaardzo mocno.
- Eee... Laura.. Dusisz mnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Auuu!!!! Moje uszy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - wydarłam się na nią.
- To nie trza mnie było dusić. - odparła pocierając swoją szyję.
- Ok, ok. - i w tym momencie spojrzałam na zegarek. 8:00. - Van, wiesz, że już po ósmej??
- What???!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - znowu się drze. Kiedyś mi przez nią bębenki w uszach wybuchną. Ale wracając. Dziewczyna wybiegła z mego królestwa z prędkością światła (niedosłownie) trzaskając przy tym drzwiami.
- Vanessa!!! Trochę kultury!!!!!!!!!!!!! - krzyknęłam na całe gardło.
- Lau!!! Zamknij mordę z łaski swojej!!!!!!!!!!!!!! - i to była Van, którą znałam. Kochamy sobie dogryzać, ale w końcu jesteśmy siostrami i jedynymi żyjącymi Marano.
Dobra, resztę przyjdzie czas jeszcze opowiedzieć, ale teraz muszę przygotować się na podróż. Podróż po nowe życie, którego pierwszym przystankiem będzie Miasto Aniołów...
^^^
Heej ludzie!!! Mamy właśnie pierwszy rozdział!! Jak Wam się podobało?? Mam nadzieję, że choć trochę. Ale co ja tam mogę wiedzieć. U wielu już to czytaliście a ja tylko powtórzę:
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ...
Ok, ja już nie zanudzam. Mam nadzieję, że komuś się podobało. Więc do następnego.

Pozdro!
~ Halley S.

2 komentarze:

  1. Będę pierwsza osoba która skomentuje xd a więc...
    Ciesze się ze założyłas nowego bloga będzie.co.czytać jak wrócę z "urlopu " od czasu do czasu pewnie zajrzę ale komentarze będą rzadko.
    Na razie życzę.powodzenia i czekam na rozwój wydarzeń xd
    Oszczędź weryfikacji xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero dzisiaj natrafiłam na tego bloga, ale muszę powiedzieć, że jest wspaniały! Mimo, że jest dopiero pierwszy rozdział to ja już czuję, że zapowiada się wspaniała historia. Czekam niecierpliwie na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń